III liga kobiet

Niesłaba Słaboń w Świętochłowicach

Niesłaba Słaboń w Świętochłowicach

23 marca 2014 roku ekipa Polonii udała się do wspomnianych już wyżej uroczych Świętochłowic na IV Ogólnopolski Turniej Piłki Nożnej Kobiet o Puchar Tygrysków,

który zapowiadał się całkiem interesująco, chociażby ze względu na możliwość konfrontacji i sprawdzenia formy przed zbliżającą się wielkimi krokami rundą wiosenną z klubami kopiącymi piłkę w wyższych ligach bądź innych grupach rozgrywkowych. A i zainteresowanie imprezą było zaskakująco duże, bo z 14 zgłoszonych drużyn stawiło się 13 z nich. System rozgrywek był prosty– mecze w dwóch grupach grane „każdy z każdym” wyłaniały po 4 najlepsze zespoły, które w kolejnym już etapie walczyły w ćwierćfinałach, potem wygrani w półfinałach i finale. Pierwszy mecz rozegrany w zespołem Gawry Maciejkowice patrząc od strony sportowej przeszedł do historii bez większego echa, bo choć Porajanki jak się później okazało zdobyły w nim największą liczbę bramek, to gra nie wyglądała tak jak powinna. Owszem dziewczęta od pierwszej do ostatniej minuty kontrolowały przebieg spotkania, nie pozwalając przeciwniczkom za bardzo nacieszyć się piłką i poznać tę drugą połowę boiska, nie mówiąc już o spojrzeniu w oczy naszej bramkarce Kindze Figule, to ich nieskuteczność mogła przyprawić o zawrót głowy. Wynik 3-0 dla Polonii był niezwykle łagodnym wymiarem kary dla młodego zespołu z Maciejkowic. Ale liczą się 3 punkty i rozgrzewkę można uznać za udaną. Kolejne starcie z Gwarkiem Ornontowice wyglądało już dużo lepiej, choć kuriozalnie Porajanki musiały się zadowolić tylko jedną strzeloną przez Agnieszkę Sobczak bramką. Ponownie pomijając skuteczność obraz gry przedstawiał się już jednak nieco inaczej. Dziewczęta walczyły na boisku, widać było bardzo dobre przygotowanie motoryczne i kondycyjne, a wywalczony w tym meczu komplet punktów był solidnie wybiegany i jak najbardziej zasłużony. Kolejna potyczka zapowiadała się niezwykle interesująco, bo przeciwnikiem była drużyna KKS-u Polonii Tychy, z którą w lidze Porajanki bezbramkowo zremisowały. Od pierwszego gwizdka nazwijmy to „sędziego” mecz był niezwykle zacięty, niepozbawiony walki i zaangażowania, z lekko zarysowaną przewagą i większą liczbą okazji do strzelenia gola po stronie naszych zawodniczek, jednak jeśli w składzie brakuje nominalnego napastnika to oczy kibiców muszą cieszyć ładne choć niewykorzystane sytuacje „sam na sam” z bramkarzem (Patrycja Tkacz), słupki (Agnieszka Słaboń)

i minimalnie niecelne strzały z dalszej odległości (Karolina Bętkowska). Warto podkreślić, że ciężar gry nie tylko w tym meczu, ale w pozostałych także wzięła na siebie świetnie dysponowana dziś Agnieszka Słaboń, która na ogół nie wypuszcza się zbyt daleko od swojej bramki, a raczej wykonuje najbardziej niewdzięczną czarną robotę w środku boiska. Dziś jednak zagrała na boku czym zachwyciła trenera i dzięki swojej postawie sama znalazła sobie nową pozycję na boisku. Dopełniając formalności mecz z Polonią Tychy zakończył się identycznie jak na dużym boisku jesienią czyli 0-0. No i przyszedł czas na idące jak burza w tym turnieju gospodynie, które gromiły każdy zespół jaki stanął im na drodze do tej pory. Dziewczęta wyszły skoncentrowane z wiarą w sukces (chyba), co było wyraźnie widoczne na boisku. Przebieg spotkania był bardzo podobny do tego z Tychami, Polonia w żadnym elemencie nie ustępowała Tygryskom, obie drużyny walczyły jak równy z równym, choć sytuacji bramkowych było już nieco mniej niż w poprzednich meczach. Ostatecznie przez 12 minut gry żadnemu z zespołów nie udało się strzelić gola i punkty zostały sprawiedliwie podzielone. Krótko podsumowując – w pierwszych czterech spotkaniach czyli przez 48 minut gry największą wygraną była nasza bramkarka Kinga Figuła, która zaprezentowała świetną formę nie wyciągając piłki ze strzeżonej przez siebie bramki ani razu. O kolejnym meczu z AP Wisłą Czarny Dunajec nie da się zbyt wiele opowiedzieć, bo trzeba było być na miejscu i na własne oczy ujrzeć to co wyprawiał „arbiter” spotkania. Nawet nie chodzi o to, że w meczu tym Porajanki po raz pierwszy w niedzielnym turnieju musiały przełknąć gorycz porażki, bo wynik w kontekście wydarzeń na boisku naprawdę był sprawą drugorzędną. Wspomnieć można jedynie, że za to, za co nasze dziewczęta zostały ukarane dwoma żółtymi kartkami, i to jedna po drugiej, w kolejnym meczu inna zawodniczka kary nie otrzymała. No nic.. wściekłość trenera i całego zespołu sięgnęła zenitu, a tu kolejny mecz decydujący o wyjściu z grupy za pasem. Tym razem potyczka z dotychczasowym wiceliderem naszej grupy czyli KS Prądniczanką Kraków przebiegła pomyślnie dla Polonii i po strzeleniu przez bohaterkę dnia Agnieszkę Słaboń jedynego gola w meczu dającego nam 3 punkty, Poraj przeskoczył w tabeli na drugie miejsce i zapewnił sobie udział w ćwierćfinale. Z pierwszego miejsca awansowały Tygryski, które jedyne punkty straciły w meczu z drużyną naszych dziewcząt, z miejsca trzeciego i czwartego awansowały zespoły z Tychów i Krakowa. Niestety na meczach grupowych swój udział w turnieju musiały zakończyć: po trzecim spotkaniu ostoja defensywy Paulina Kowalska, która skręciła kostkę oraz Kinga Figuła z powodu odnowionej kontuzji. Po ledwie 15 minutach przerwy Porajanki przystąpiły do ćwierćfinałowej rywalizacji z drugoligową Polonią Bytom. Niestety dwie szybko i głupio stracone bramki ustawiły przebieg spotkania. Drużyna z Bytomia zaprezentowała bardziej dojrzałą i agresywną piłkę i choć nasze Panie wbiły jeszcze dwa gole, to takiego samego wyczynu dokonały również przeciwniczki , które ostatecznie zwyciężyły wynikiem 4-2 i zasłużenie awansowały do półfinału. Oprócz wspomnianej już Agnieszki Slaboń i Kingi Figuły bardzo dobrze na boisku w Świętochłowicach zaprezentowały się: wracająca do zdrowia Agnieszka Sobczak, Karolina Bętkowska oraz Michalina Kotynia. Pomijając jeden mecz z Wisłą to cały turniej można spokojnie zaliczyć do udanych, gdyż dziewczęta zaprezentowały równą, wysoką formę, doskonale prezentując się pod względem motorycznym, niestety nieco gorzej pod względem strzeleckim. Ale właśnie takie imprezy są niezbędne do weryfikacji efektów pracy wykonanej w okresie przygotowawczym i dzięki takim imprezom wiadomo nad którym elementem gry należy jeszcze popracować. Z całą pewnością trener wraz z drużyną mogą optymistycznie spoglądać w przyszłość i najbliższe mecze w rundzie wiosennej.

 

 

Skład:

K. Figuła, K. Szafranek, M. Kotynia,M. Lipińska, N. Sroślak, P. Kowalska, A. Sobczak, K. Ciesielska,

P. Tkacz, A. Słaboń, M. Morel, A. Wrotniak, K. Salamońska, K. Bętkowska, Z. Barczyk, P. Szopińska

 

Trener: Tomasz Dusza

Trener bramkarek: Dawid Woźniak

alt