III liga kobiet

Udany rewanż z Wilkami

Udany rewanż z Wilkami.

Po ciężko i sumiennie przepracowanej zimie nadszedł czas na rewanżowe spotkania III Ligi Kobiet. Na pierwszy ogień poszła drużyna Wilków z Wilczej, która w pierwszym spotkaniu imponowała walecznością, doświadczeniem, twardym stylem gry oraz charyzmatycznym i żywiołowym usposobieniem trenerki, co z kolei pozwoliło na odniesienie zwycięstwa wynikiem 2:1 nad ekipą z Poraja, w szeregach której Patrycja Tkacz, Kinga Figuła i Agnieszka Sobczak czyli nasze podstawowe zawodniczki nie mogły zaprezentować swoich umiejętności na murawie, a bramki strzegła wówczas nominalna napastniczka. Było minęło.

 Obecnie poza kilkoma kontuzjami reszta dziewcząt była gotowa do gry i to na pozycjach, które są im przeznaczone. Niedzielnemu meczowi towarzyszył spory stres wywołany długą przerwą w grze oraz niepokój trenera związany z mankamentami, jakie pojawiły się w trakcie turnieju w Świętochłowicach. Mimo wszystko każdy z niecierpliwością wyczekiwał pierwszego w rundzie wiosennej gwizdka sędziego, po to aby na boisku pokazać się z jak najlepszej strony i walczyć o zwycięstwo, udowadniając jednocześnie, że zaangażowanie i ciężka praca na treningach popłaca. Porajanki zaczęły spokojnie i w pełni skoncentrowane, starając się nie powielać błędów z przeszłości, kiedy to w kilku meczach już w pierwszych minutach frajersko traciły bramkę. Ale to nie czas i miejsce, aby do tego wracać, bowiem teraz Polonia jest już inną drużyną, która wie o co walczy, co potrafi i jak radzić sobie w nerwowych sytuacjach, zachowując spokój ducha. Od samego początku to ekipa gospodyń dyktowała warunki na boisku, prowadziła grę, konstruowała akcje i szybko likwidowała wszelkie próby zagrożenia bramce Kingi Figuły. Ich gra była przyjemnym doznaniem dla oka kibica, bo dziewczęta ambitnie i ofiarnie walczyły o każdą piłkę, a także nie bały się fizycznych pojedynków bark w bark z przeciwniczkami. Po prostu było widać, że gra sprawia im radość. Wszystko byłoby wspaniale gdyby nie fakt, że gra toczyła się głównie w okolicach środka boiska oraz na tej części połowy przeciwniczek, z której ciężko stworzyć realne zagrożenie i strzelić mimo widocznej przewagi gola rywalkom. Niestety zazwyczaj brakowało tego ostatniego celnego podania np. do Karoliny Górniak, która w dogodnej sytuacji wie co z piłką zrobić. Ale wciąż próbowały. Na lewym skrzydle bardzo dobry mecz rozegrała Karolina Bętkowska, która jak na razie jest pozytywnym objawieniem tej rundy. Grała odważnie, ostro, ale zgodnie z przepisami, pojedynki główkowe i przepychanki z często silniejszymi zawodniczkami nie były jej straszne, a do tego miała dobry przegląd wydarzeń na boisku i nie uchylała się od pomocy koleżankom z defensywy. Jedyne co można jej zarzucić to lęk przed mocniejszym pociągnięciem gry do przodu. Podobne funkcje na boisku pełniła Agnieszka Słaboń grająca z kolei na prawej stronie pomocy. W jej przypadku było to również bardzo dobre, solidne spotkanie i co ważne widać, że forma z niedawnego turnieju nigdzie nie uleciała. Na słowa uznania zasługuje także cały blok defensywy z młodziutką, ale bardzo dojrzale i pewnie grającą Zuzią Barczyk na czele, gdyż dzięki ich mądrej grze stojąca między słupkami Kinga Figuła nie miała żadnej okazji do zaprezentowania swojego talentu i mogła np. spokojnie zrobić sobie z nudów manicure. Takim oto sposobem pierwsza połowa dobiegła końca i przy bezbramkowym wyniku dziewczęta mogły udać się na zasłużoną przerwę. Po wznowieniu gry tak naprawdę nie wiadomo kiedy zrobiło się 1:0 dla Poraja.. Pierwsze kopnięcie piłki, podanie do przodu, a tam nieustannie czyhająca na strzelecką okazję Karolina Górniak zagrała do znajdującej się na lepszej pozycji Patrycji Tkacz, która z zimną krwią z bliskiej odległości umieściła piłkę w siatce, nieomal przypłacając ten wyczyn utratą zdrowia, gdyż dość brutalnie została potraktowana przez zawodniczkę Wilków. Na szczęście nic groźnego się nie stało i piłkarki Polonii mogły się cieszyć z prowadzenia w meczu. Jednak trzeba było szybko zejść na ziemię, bo zapas jednej bramki przy ambitnej postawie rywalek mógł na długo nie wystarczyć. Ale wystarczył . Mądra i poukładana gra szeregów obronnych nie pozwoliła na nerwowe sytuacje pod własną bramką. Cała druga połowa meczu za wyjątkiem pierwszych dwóch minut była podobna do tej pierwszej, a więc na boisku było dużo walki, ambicji i chęci do gry, choć coraz mniej po stronie drużyny przyjezdnych. Warto dodać, że bardzo dobrą zmianę dała Kamila Grządziel, która zmieniła Magdę Morel w środku pola, jednak z powodu nawrotu urazu kostki przedwcześnie musiała opuścić plac gry. W ekipie z Poraja udany debiut zanotowały dwie zawodniczki: Paulina Szopińska i Klaudia Rucińska.

Pierwsze koty za płoty. Zwycięstwo nad Wilkami Wilcza 1:0 stało się faktem. Gratulacje dla wszystkich świetnie dziś dysponowanych dziewcząt i trenera.

Skład: Kinga Figuła- Zuzanna Barczyk, Michalina Kotynia, Małgorzata Lipińska, Natalia Sroślak, Agnieszka Słaboń, Magdalena Morel (Kamila Grządziel)( Paulina Szopińska), Agnieszka Sobczak, Karolina Bętkowska, Patrycja Tkacz, Karolina Górniak (Klaudia Rucińska). Karolina Szafranek, Karolina Ciesielska.

Kontuzjowane: Kowalska Paulina, Kot Zuzanna

Trener: Tomasz Dusza.

Korownik Drużyny : Dawid Woźniak

alt