III liga kobiet

Wyjazdowe zwycięstwo Pań

KKS WISŁA SKOCZÓW – LKS POLONIA PORAJ 0-2

 

Tkacz, Piekarska

 

Na kolejną ligową potyczkę Polonistkom przyszło ponownie udać się w górskie rejony. Tym razem piętnasta runda rozgrywek o mistrzostwo trzeciej ligi kobiet odbyła się w Skoczowie z tamtejszym Kobiecym Klubem Sportowym Wisła, który obecnie znajduje się najniżej w tabeli, co absolutnie nie przesądzało o przebiegu rywalizacji i nie zwiastowało jednostronnego na korzyść Polonii widowiska, wszak każdy sportowiec swoje ambicje ma i na boisku stara się wypaść jak najlepiej, zwłaszcza przed własną publicznością, a na co dzień trenuje w pocie czoła z nadzieją na poprawę wyników. A dla góralek wynik do poprawy z rundy jesiennej to 4-0.

Z uwagi na zaledwie jedno potknięcie w lidze i dotychczas świetną skuteczną grę w walce o trzy punkty Porajankom z całą pewnością można było przyznać status faworytek. I z takim właśnie nastawieniem pierwszy raz w historii żeńskiej sekcji piłki nożnej, cała ekipa w ilości osób przekraczającej liczbę przewidzianą regulaminem stawiła się na malowniczo położonym obiekcie Wisły w celu zgarnięcia kompletu punktów. Nikt ani nic nie było w stanie zakłócić przygotowań do meczu i punktualnie o 17 rozbrzmiał pierwszy gwizdek sędziego. Już zgodnie z tradycją pierwsze minuty przebiegły w nieco nerwowej atmosferze, gra toczyła się głównie w środkowej części boiska, jednak bez większych błędów z obu stron, a ambitna walka i to nie zawsze toczona w duchu zasad fair play charakteryzowała właśnie tę część spotkania. Wraz z upływem cennego czasu Porajanki coraz bardziej się rozkręcały i zaczęły stwarzać sobie dogodne sytuacje do objęcia prowadzenia. Największym choć oczywiście nie pod względem rozmiarów zagrożeniem ze strony gości było szybkie prawe skrzydło pomocy pod postacią Agnieszki Słaboń, której nikt nie był w stanie powstrzymać przed przedarciem się w okolice pola karnego Wiślaczek, środek pomocy w osobie Pauliny Kowalskiej udanie debiutującej zresztą na nowej dla siebie pozycji oraz grającej na pozycji podwieszonego napastnika Patrycji Tkacz, która z przyklejoną do stopy piłką dość często z kolei musiała zaglądać na lewą stronę boiska, by pomóc znajdującej się tam Karolinie Bętkowskiej. Głównie te zawodniczki wraz ze znajdującą się na szpicy Pauliną Piekarską stanowiły o sile porajskiego ataku, bardzo dynamicznego i niezwykle groźnego, choć wciąż nieskutecznego. Jednak na tyle oddanych strzałów i przeprowadzonych akcji ile miało miejsca w pierwszej połowie…. wcześniej czy później wpaść coś musiało. Nie bez znaczenia dla ofensywnej gry Polonistek była postawa zawodniczek linii obrony, czyli Zuzi Barczyk wrzucającej idealne piłki do przodu i mającej doskonały przegląd wydarzeń na boisku oraz Michaliny Kotyni – naszej klubowej ostoi spokoju, która nie dawała rywalkom żadnych szans na rozwinięcie ich ofensywnych zapędów. Pomimo tych wszystkich sytuacji i faktu, iż Porajankom po brutalnym faulu w polu karnym na Agnieszce Słaboń należał się rzut karny pierwsza połowa meczu zakończyła się bezbramkowym wynikiem. Tuż po wznowieniu gry ogarnęło nas uczucie deja vu… i to jakże przyjemne, bo dokładnie jak w spotkaniu z Czarnymi Sosnowiec, dziewczyny wyszły z szatni i pierwsze co zrobiły na zielonej murawie to po prostu, ot tak strzeliły gospodyniom bramkę. Wyrażając się nieco dokładniej w 42 minucie po świetnej asyście Zuzi Barczyk, kapitalnym i bardzo dokładnym uderzeniem popisała się Patrycja Tkacz, zmieniając tym samym wynik spotkania na 1-0 dla Polonii!!! Dalsza część spotkania wciąż przebiegała pod dyktando przyjezdnych, mimo iż od czasu do czasu swoim kunsztem bramkarskim zmuszona była pochwalić się Karolina Szafranek. Minuty uciekały, a gra w podobnej wersji do tej z pierwszej połowy toczyła się dalej. Z tą tylko różnicą, że na koncie piłkarek znad Warty było już jedno trafienie, a i w powietrzu wisiało kolejne. I tak też się stało. Dokładnie w 64 minucie po podaniu od Patrycji Tkacz Paulina Piekarska nie miała problemu co zrobić z piłką i mocnym uderzeniem umieściła ja w siatce. Można zatem było cieszyć się z dwubramkowego prowadzenia. Mimo iż gospodynie nie rezygnowały z walki, to analizując dotychczasowy przebieg rywalizacji naszym Paniom w tym meczu krzywda raczej stać się już nie powinna. I tak do 80 minuty więcej bramek w Skoczowie nie padło. Na boisku pojawiły się natomiast aż cztery debiutantki: Ola Kaleta, która przy odrobinie szczęścia mogła już w pierwszych minutach spędzonych na ligowych boiskach wpisać się na listę strzelców, młodziutka i bardzo dobrze rokująca bramkarka Kinga Czerepak, a także mające spory potencjał Sandra Szczepanek i Patrycja Żurek. Trochę cierpliwości, treningu i ogrania, a z całą pewnością nowe zawodniczki świetnie wkomponują się w zespół. Gratulacje za kolejny zakończony sukcesem mecz.

Skład:

Szafranek (Czerepak),- Sroślak, Lipińska, Kotynia, Barczyk,- Słaboń (Szczepanek), Sobczak (Salamońska), Kowalska, Bętkowska (Kaleta),- Tkacz, Piekarska (Żurek)

Szopińska, Rucińska,

Kontuzjowane: Kot, Grządziel

Trener: Tomasz Dusza

Kierownik drużyny: Urszula Hola

 

alt