III liga kobiet

III Liga Kobiet

Polonia Poraj 7 – 1 KKS II Zabrze

Słaboń, 2xTkacz, 2x Kaleta, 2x Żurek

FOTKI Z MECZU

 

1 czerwca 2014 roku na boisku przy ulicy Sportowej rozegrana została przedostatnia już kolejka III Ligi kobiet. Tym razem gotowe do walki o trzy punkty zjawiły się zawodniczki KKS-u Zabrze II. Pierwsze spotkanie obu drużyn zakończyło się jednobramkowym zwycięstwem Polonii, która wówczas drżała o wynik aż do końcowego gwizdka, gdyż bój był niezwykle zacięty i wyrównany. Po drużynie gości mogliśmy zatem spodziewać się chęci rewanżu oraz chęci zatrzymania pędzącego w tej rundzie zespołu z Poraja, który z uwagi na dotychczasowe osiągnięcia zasłużenie występował w roli faworyta.

Piłka kobieca jednak lubi być przewrotna i dopóki sędzia nie zakończy spotkania, na boisku może wydarzyć się wszystko… zły dzień, gorsze samopoczucie, nieprzespana noc, w końcu uwierający but czy niesforny element garderoby mogą sprawić, że pozornie łatwy mecz zamieni się w niemożliwy do odwrócenia koszmar. Ale nie, to nie ten dzień. Dzisiejsze niedzielne trochę leniwe przedpołudnie nie przyniosło oznak jakiejkolwiek słabości dziewcząt, które ponownie w „zastraszającej” ilości (choć oczywiście wywołującej pełne zadowolenie trenera) stawiły się do walki o zwycięstwo. Tym razem dokonanych zostało kilka roszad w składzie, między innymi od pierwszej minuty na boisku mogliśmy podziwiać debiutującą w Skoczowie napastniczkę Olę Kaletę, a do bramki powróciła wciąż nie w pełni zdrowia Kinga Figuła. Otwarcie zdecydowanie na plus dla Polonii. Pierwsze minuty to nieustające natarcie na bramkę przeciwnika i niemalże stuprocentowa sytuacja, której nie wykorzystała Patrycja Tkacz uderzając piłkę wprost w stojącą na swej pozycji zawodniczkę z numerem 1. Jednak indywidualna akcja niczego sobie… Kolejna okazja, tym razem rzut wolny wykonywany przez specjalistkę stałych fragmentów gry Agnieszkę Słaboń – idealne uderzenie obok ustawionego muru prosto w okienko, bramkarka oczywiście bez szans, przepiękny gol i prowadzenie już w 7 minucie 1:0!!! Warto wspomnieć, że to absolutnie żaden przypadek, ponieważ podobną bramkę Aga zdobyła w wyjazdowym meczu z Gamowem… Tymczasem z przodu dalej dużo się działo, a to za sprawą bardzo aktywnej od pierwszych chwil na boisku Oli Kalety, która pomimo ledwie drugiego występu w klubowej koszulce doskonale zgrała się z koleżankami, a także dzięki Paulinie Piekarskiej i Patrycji Tkacz, które bez trudu przedostawały się w okolice pola karnego Zabrzanek, dając tym samym nadzieję na podwyższenie rezultatu. I sztuka ta udała się w 20 minucie właśnie Patrycji Tkacz, która z najbliższej odległości umieściła piłkę w siatce. 2:0!!! Dalszy przebieg meczu bez zmian, kibice obserwowali ciągłe ataki i tylko nieliczne wypady gości pod bramkę Kingi. Czas na kolejny stały fragment gry. Tym razem w 32 minucie piłka z rzutu rożnego trafiła w pole karne do Agnieszki Sobczak, która głową delikatnie przedłużyła uderzenie w kierunku dalszego słupka, gdzie czyhała już Ola Kaleta dokładając jedynie lewą nogę i zdobywając swoją pierwszą, a w sumie trzecią w tym meczu bramkę dla Polonii. Do przerwy więcej goli już nie padło i dziewczęta mogły udać się do szatni na zasłużony odpoczynek. Po 15 minutach, czyli od samego początku drugiej połowy na murawie pojawiła się Patrycja Żurek, kolejna „nowa” zawodniczka w szeregach gospodyń i było to prawdziwe wejście smoka, bo ledwie 420 sekund później, po świetnym podaniu od kapitana zespołu, przyjęła piłkę, podciągnęła trochę do przodu ogrywając jednocześnie obrończynię z Zabrza i idealnym uderzeniem podwyższyła wynik spotkania na 4:0, zachowując się przy tym niczym piłkarski profesor. Na tablicy nie zdążono jeszcze dobrze zmienić rezultatu, a trzeba było zrobić to ponownie… w 50 minucie jako piąta z kolei na listę strzelców wpisała się po raz drugi już Patrycja Tkacz, która po podaniu od Zuzi Barczyk przebiegła z piłką niemal pół boiska i po tak fantastycznym rajdzie świetnym strzałem pokonała bramkarkę gości, dając Polonii prowadzenie 5:0. Emocji nie brakowało, bo na boisku działo się tak wiele, że trudno było nadążyć za przebiegiem rywalizacji. Piłkarki KKS-u dosłownie chwilę później, bo w 52 minucie, po fatalnym błędzie jednej z naszych zawodniczek zdołały wbić honorową bramkę i zrobiło się 5:1, jednak wciąż był to tak bezpieczny wynik, że Porajanki mogły spokojnie grać swoje. I grały. Kolejna akcja, świetne podanie od Patrycji Żurek do Oli Kalety, która ponownie z najbliższej odległości umieszcza piłkę w siatce. Można było się pogubić w tym jaki jest rezultat, a było wówczas 6:1. A to nie koniec strzelaniny… Ostatecznie wynik spotkania na 7:1 ustaliła Patrycja Żurek wbijając kolejną bramkę tym razem w 69 minucie. Na tym piłkarki znad Warty poprzestały… Mecz był po prostu fantastyczny i to zarówno z punktu widzenia kibica, bo nic tak oka nie cieszy jak prawdziwe zatrzęsienie goli, które wpadały jeden po drugim, nie pozwalając na ani jedną chwilę wytchnienia, jak i z punktu widzenia trenera, którego tak doskonała skuteczność własnego zespołu, a z którą różnie wcześniej bywało, musi wręcz cieszyć. Podobnie jak postawa nowych zawodniczek, które bez żadnych kompleksów wybiegły na boisko, dały z siebie wszystko i do tego okazały się tak bramkostrzelne. Generalnie na pochwałę zasłużyła każda z piłkarek, i ta na bramce, i te z obrony, pomocy, napadu… Wszystkie co do jednej!

 

Skład

Figuła,- Sroślak, Lipińska, Kotynia, Barczyk,- Słaboń (Rucińska), Sobczak (Morel), Kowalska (Szczepanek), Piekarska (Żurek),- Tkacz (Wrotniak), Kaleta (Szopińska)

 

Szafranek.

 

Kontuzjowane Grządziel, Kot

 

Trener Tomasz Dusza

Kierownik Drużyny Dawid Woźniak

alt